Kim jestem

Muzyka

Gram na wszystkich instrumentach, które mnie interesują - czyli na wszystkich, które wpadną mi w ręce. W szczególności na dętych. Odkrywam chropowatość i surowość ich brzmienia, głębokość "pudła rezonansowego", którego przedłużeniem jest moja przepona i gardło. Piszczałki, fujarki, rogi, multanki, okaryny, flety proste i poprzeczne, trombity, irlandzkie tin-whistle... i wszystkie ich pochodne. Napatoczy się też saksofon czy inna harmonijka ustna. Instrumenty drewniane, metalowe, ebonitowe i gliniane. Gitary i klawisze odkrywają przede mną tajemnice harmonii. Poza nimi głos jest pierwszym z instrumentów.
Mówią mi, żem multi-instrumentalistka. Mnie wystarczy fakt, że instrumenty towarzyszą mi niemal równie długo co ojczysta mowa. Dzięki temu nuty ani wykształcenie nie przeszkadzają mi w graniu, a profil klasyczny nie zatarł mojej miłości do folkloru i jazzu - czyli improwizacji, która intuicyjnie i na zawsze skradła moje serce.


Obraz

Fotograf, w szczególności "Mordo-chwyt", jak zwykł mawiać mój Tata. Obserwuję ludzi, ich wrażliwość, po cichu i niepostrzeżenie wchodzę w jej środek, żeby strzelić - i uwiecznić. Dokument, reportaż fotograficzny - czyli znów: improwizacja, a co w niej najpiękniejsze, to wymieniona wyżej chropowatość i surowość brzmienia. Prawda w obrazie - bez gładzenia i maskowania. Odkrywanie człowieka na nowo, często przed nim samym. Zarażona śmiertelnie jestem poszukiwaniem tego obrazu do szpiku kości, będąc jednocześnie zrażoną do kontaktów z obróbką obrazu - kontaktów bliższych, niż to absolutnie konieczne.
"Artysta fotografik" - tak mam napisane na dyplomie. "Mordo-chwyt", "Strzelec wyborowy" - tak mam wypisane w sercu. Na ciągłym polowaniu, na kolanach, tracąc i hojnie marnotrawiąc czas, z migawką w każdej chwili gotową do strzału - ale użytą tylko w wypadku pełnego powodzenia. I shoot people. W wewnętrznej zgodzie z własnym sumieniem i dekalogiem.


Słowo

Badacz litery - mam nawet na to dowód w postaci tytułu magistra komparatystyki literackiej. W praktyce - porównuję, badam, analizuję i zestawiam. Łączę muzykę z obrazem, słowo z muzyką, muzykę ze słowem... fotograf muzyczny, muzyk fotografujący, dźwiękograf, badacz słowa w harmonicznych analizach. Nie wiem, co wybrać, więc łączę wszystko. Ostatnimi czasy na łamach JAZZpress-u, gazecie internetowej poświęconej muzyce improwizowanej.


Żona i Matka

Ostatnie dwa powołania są pierwszymi, które wymarzyłam i do których przez całe życie dojrzewałam. Które sprawiają, że wszystkie powyższe mają jakąkolwiek szansę skleić się w całość. Żona pojedyncza, matka podwójna. To drugie w ciągłej otwartości na jeszcze większe pomnożenie; nad pierwszym pracuję, by podsycać nieustannie wyjątkowość w stałości i niezmienności jego stanu.