Adam Bałdych Imaginary Quartet

14:57

Lekarstwem na nudę w kadrze i powtarzalność ujęć zawsze jest dla mnie pielgrzymka na kolanach wokół obiektu, szukając miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było; szukając światła, którego nigdy jeszcze nigdy dotąd nie złapałam. I nie chodzi o to, że dotychczasowe ujęcia były złe. Chodzi o to, żeby każde następne było inne. Łatwo znaleźć miejsce bezpieczne - czy to na scenie, czy w reportażu ślubnym, sesji dziecięcej. Zauważyliście, ile sesji się powtarza? Dziecko w czapce zrobionej na drutach, leżące na kocyku w koszyku, gołe stópki. Każe jest takie samo. A każde ma być jedyne. Podobnie jest z muzykami. Szczególnie takimi, których fotografuje się po dziesięciokroć - jak Adama - scenę, którą zna się na pamięć. Wyjść z siebie. Zobaczyć więcej, szerzej. Nie trzaskać kilkudziesięciu ujęć - ale czekać, aż to jedno samo nas znajdzie, gdy będziemy szukać go wystarczająco długo.
Adam ze swoim kwartetem dał mi jeszcze dodatkową radość - na prywatną podróż Marty do Krainy Czarów. Bo czym innym jest jego Imaginary Quartet, jak nie wyzwaniem, żeby pokazać więcej niż to, co dla oczu oczywiste? 

Miałam plan, żeby na koncerty chodzić w sukienkach. Szybko mi przeszło. Wolę dobre ujęcia i wytarte od kurzu jeansy. 

Marta Ignatowicz-Sołtys

Marta Ignatowicz-Sołtys

Marta Ignatowicz-Sołtys

Marta Ignatowicz-Sołtys

Marta Ignatowicz-Sołtys

Marta Ignatowicz-Sołtys



You Might Also Like

0 komentarze